Z dzieckiem na morze

Autor: Paweł Banaszczyk




dziecko

Podobno są osoby, które nie wyobrażają sobie wakacji bez spędzenia choćby paru dni na morzu. Zazwyczaj po prostu tacy ludzie pożyczają jacht lub szukają wolnej koi i w drogę. Jednak nie wszyscy mogą sobie pozwolić na taki luksus pływania. Chodzi mi tu przede wszystkim o tych, którzy mają dzieci i boją się z nimi wybrać na morze. Niniejszy tekst ma na celu pokazanie, na czym, gdzie, kiedy i jak pływać z dzieckiem, by rejs był dla naszej rodzinki bezpieczny i przyjemny.

Jednym z ważniejszych elementów udanego wypoczynku na morzu jest odpowiednio dobrany jacht. Typ tegoż jachtu, zależy oczywiście od uprawnień kapitana. Wiadomo, że sternik jachtowy ma "troszkę" mniejszy wybór, jeżeli chodzi o wybór dostępnych dla niego jachtów, niż "morski" czy "kapiszon". Zanim zaczniemy mówić o typach, napiszę parę słów o standardzie, jaki powinien spełniać ów jacht. Według mnie jedną z pierwszych cech szukanej łódki jest bardzo dobry stan techniczny. Chodzi mi tu przede wszystkim o stan żagli, silnika, "współczynnik brania wody".

To wszystko jest o tyle ważne, że mając na pokładzie półrocznego, rocznego czy starszego brzdąca, powinniśmy się skupić przede wszystkim na tym, aby mu zapewnić komfort i bezpieczeństwo. A kapanie z luku, czy porwane żagle, na pewno tego nie zapewnią. Ważną cechą według mnie jest także przynajmniej jedna kabina. Takie osobne pomieszczenie, w którym można by uśpić czy bawić "berbecia," też ułatwi nam żeglugę, a i innym załogantom pozwoli na normalne zachowywanie się pod pokładem, a nie przejmowaniem się: "Ciszej, bo dziecko śpi". Z owych danych pomału klaruje nam się wygląd jachtu: Carter (w dobrym stanie technicznym - tak), Nefryt (ja bym się nie zdecydował, ale wiem, że niektórzy pływali i z trójką dzieci), Conrad 28 (w dobrym stanie technicznym - tak), Bavaria 32 i większe, Hanse 291 i większe, Shanta 900, GibSea 282 i większe.

Co do popularnych jachtów typu OPAL, BRUCEO, J-80, DRACO, CETUS, RIGIEL - to, jeżeli znacie ich stan techniczny, polecam, głównie dlatego, że żegluga na większych jachtach i z większą ilością załogi jest mniej męcząca dla rodzi-ców dziecka. Pamiętajmy także, że mama i tato są także załogą, w związku z tym mają dodatkowe obowiązki - z których co prawda można ich zwolnić, ale to już załoga musi ustalić między sobą, najlepiej przed rejsem.

Jeżeli chodzi o akwen, na którym ma się odbyć nasz rodzinny rejs, to na Bałtyku polecam kilka miejsc. Zatoka Pomorska razem z Zalewem Szczecińskim, okolice Zatoki Greifswaldzkiej - Greifswald i Stral-sund, Wyspa Rugia (Lauterbach, Sassnitz, Breege). Ta okolica jest pełna ciekawych miejsc i pozwala na szybkie schowanie się przed silniejszy wiatrem. Ponadto zaplecza sanitarne po niemieckiej stronie smają taki standard, że żadna mama nie będzie miała obaw przed wpuszczeniem tam swojej pociechy. Z wyspy Rugii można zrobić także szybki skok na wyspę Mon i dalej do Kopenhagi lub w okolice wyspy Falster lub Lolland.

Kolejnym miejscem przyjaznym na rejs jest Zatoka Gdańska + Zatoka Pucka. Akwen poprzez Półwysep Helski jest dobrze osłonięty od wiatrów NW i N. Więc mimo nagłej zmiany pogody małe falowanie pozwoli nam na bezpieczne schowanie się w porcie, np. Jastarnii, Pucku, Helu, Gdyni, Gdańsku czy Górkach Zachodnich.

Jednym z ładniejszych miejsc na Bałtyku jest wyspa Bornholm. Jeżeli jesteś sterni-kiem jachtowym, a chciałbyś popłynąć tam razem z rodziną w zgodzie z polskimi przepisami, czyli w pasie P20, to najlepszą drogą, jeżeli startujesz ze Świnoujścia, jest skierowanie się w kierunku Sassnitz i stamtąd już spokojnie można płynąć na duńską wyspę. Zaletą pływania z rodziną po Bornholmie, oprócz całego uroku i piękna wyspy, są małe odległości pomiędzy poszczególnymi portami. W sumie skok z jednego portu do drugiego nie powinien zająć więcej niż 3 godziny. Takie krótkie etapy pozwalają na szybką drzemkę najmłodszego pasażera, który na świeżym powietrzu będzie bardzo smacznie spał.

To oczywiście nie koniec listy miejsc wartych odwiedzenia przez całą rodzinę. Polecam jeszcze: archipelag fińskich Allandów, okolice estońskich wysp Saremaa i Hiiumaa, Zalew Wiślany, Mały Bełt, Wielki Bełt, płw. Fehmran, Limfjord. Oprócz Bałtyku dobrymi miejscami na pływania rodzinne są oczywiście morza południowe: Śródziemne, Adriatyk, Egejskie i inne. Ja jednak skupiłem się na wymienieniu tych najbliższych nam, czyli z okolic wybrzeża Bałtyku południowego. Główną przyczyną wyboru właśnie tych akwenów jest to, że one są bardzo blisko i są bardzo ładne i urokliwe i wcale nie trzeba jechać 1,5 tys. km, aby popływać w czystym morzu czy zobaczyć ciekawe zabytki.

Wybraliśmy już akwen, pora wybrać termin. Na Bałtyku sezon żeglarski jest dużo krótszy niż na południu Europy, w związku z tym najlepszym rozwiązaniem dla nas byłoby płynięcie w lipcu lub w pierwszej połowie sierpnia, gdyż temperatura po-wietrza jest wtedy najwyższa (statystycznie oczywiście). Ponadto w tym okresie dość rzadko występują wiatry o sile pow. 4-5°B. Jeżeli wybieramy się na morza południowe, gdzie sezon jest dłuższy, mamy lepszy wybór, jeżeli chodzi o termin rejsu.

Nie zapominajmy jednak, że w tamtych szerokościach geograficznych jest dużo cieplej, a temperatura powietrza w dzień rzadko kiedy spada poniżej 25-30°C. Taka wysoka temperatura może być męcząca zarówno dla nas, jak i dla naszych młodych ulubieńców. Długość rejsu z dzieckiem na pokładzie zależy indywidualnie od każdego "egzemplarza". W ramach przygotowań warto zorganizować kilkudniowy rejs na jeziorze. Wtedy zobaczymy, jak "pacholę" reaguje na przechyły, jak sobie radzi pod pokładem. Czy jest w stanie spędzić na wodzie dłużej niż 4-5 h?

Kolejnym ważnym elementem jest przyzwyczajenie dziecka do tego, że na jachcie chodzimy w kamizelce i na sznurku. Ów sznurek (fi 5) jest połączony za pomocą karabińczyków z kamizelką i z elementami jachtu (kosz, wanta). Proponuję także nie wypuszczać dziecka z kok-pitu (piszę tu o dziecku do 3-4 roku życia), a jeżeli już bardzo tego chce - to oczywiście pod opieką dorosłego. Bardzo ważne jest także, aby dziecko miało stale jakieś nakrycie głowy, aby uchronić je przed słońcem. Ponadto należy pamiętać o ciepłych ubraniach i kremie z dobrym filtrem UV. Aby jakoś uatrakcyjnić rejs, można bawić się w piratów, szukanie skarbów pod pokładem i we wszelkie inne zabawy lubiane przez "brzdąca". Przydałoby się też wziąć ulubioną zabawkę, kolorowanki, czytanki, itp.

Dzieci mają zaskakującą zdolność zaaklimatyzowania się. Gdy płynąłem z moim 2,5 letnim synem z Bornholmu, a wiało dość mocno, to mówił mamie, że go brzuszek boli, po czym się kładł w pozycji horyzontalnej i po paru minutach już dzielnie chodził pod pokładem, krzycząc tylko czasami - "Tata, buja tu". Zabierając nasze pociechy na morze, zapomnijmy o "oraniu". Przelot z dzieckiem na Bornholm, według mnie, powinien odbyć się w nocy, tak aby o świcie być na miejscu. Jeżeli wypłyniemy z Kołobrzegu, Świnoujścia czy Sassnitz około 18-tej, to przed południem następnego dnia jesteśmy w stanie być na wyspie.

Pływanie z dzieckiem to nowa jakość w życiu, nowe doświadczenie. Poza tym to bardzo przyjemne jest mieć na pokładzie najbliższe sercu osoby. Ale uwaga, jeżeli już raz weźmiecie dziecko na pokład jachtu, to zapomnijcie o tym, że kolejne wakacje będą spędzane inaczej niż na jachcie. Przecież "Żeglarstwo to choroba".

Wstecz | Główna

MyStat.pl